RSS
piątek, 07 grudnia 2007
Puk, puk, pani Ewo.
Tak cicho, jak telefon i wszystko inne, co mogłoby przekazać mi znak życia od niej. Pisze, wypytuje co w USA piszczy, a mnie zaskakują własne lakoniczne odpowiedzi. Chyba kres moich starań i pragnień, zapadam w zimowy miłosny sen, jeśli w ogóle można w takowy zapaść w Miami.

Zbliża się czas powrotu do Polski, bo tutaj... Za gorąco.
00:00, grooby_cs
Link Komentarze (1) »
niedziela, 27 maja 2007
Niedzielne popołudnie. Tak po prostu. Siedzimy, rozmawiamy przez Gadu-Gadu. Ona właśnie przeżywa kryzys miłosny.
Zmieniła się, oj bardzo, za bardzo. Na złe. Wyniszczył ją ten facet kompletnie.

Nie wiem co jej mam powiedzieć, swojego życia nawet nie potrafię uporządkować. Kontrakt z drużyną z LA zerwany, siedzę dalej w Miami. Tu jest lepiej.

Spóźnione życzenia dla Ś.P. Maćka, bo w środę miałby urodziny.
Spóźnione życzenia dla niej, bo w piątek miała urodziny.
Spóźnione życzenia dla wszystkich mam.
W ogóle... sam się spóźniłem z moim życiem.
22:46, grooby_cs
Link Komentarze (2) »
środa, 02 maja 2007
Znów Polska. Miałem wyjechać na stałe, a tymczasem jestem tu... conajmniej za często.
Stare towarzystwo nie pozwala żyć, więc muszę tu imprezować chociaż raz na dwa miesiące ;) Tyle mi chyba zostało.
Ma kobieta na zakręcie, nie wiem co jej mam powiedzieć. Bo chyba nie wypada "zawsze możesz na mnie liczyć", i tak nic to nie da. W takich sytuacjach żałuję wyjazdu.
Kobieta, która nigdy nie płacze, nie smuci się, nie przeżywa... Zmieniła się.

Przerwa majowa miła, życzę przyjemnej kontynuacji długiego weekendu.
Ja, niestety, od poniedziałku mieszkam w LA. A już polubiłem Miami...
20:48, grooby_cs
Link Komentarze (1) »
niedziela, 08 kwietnia 2007
Umknęły mi życzenia świąteczne, całe zamieszanie przy tym obrządku po polsku, straciłem głowę.
Zresztą, teraz chyba odpowiednia pora, by życzyć spokojnych Świąt (w końcu cały bałagan powstaje przy śniadaniu, później już z górki). A zatem życzę Wam wszystkim spokojnych, rodzinnych, ciepłych i słonecznych Świąt Wielkiej Nocy.

*i bogatego Zajączka ;)

Polska zawsze poprawia mi humor, tak jakoś :)
14:52, grooby_cs
Link Komentarze (1) »
czwartek, 08 marca 2007
W tym szczególnym dniu życzę kobiecie mojego życia tego, żeby się nie zmieniła, bo jest wprost idealna.



Wszystkim Paniom na świecie ślę pozdrowienia, świeżutkie, prosto z Miami :)
14:32, grooby_cs
Link Komentarze (1) »
niedziela, 11 lutego 2007
Polski smród powoduje u mnie dreszcze. Może to tylko Warszawa tak śmierdzi, może Polska, a może Europa, nie wiem. W Stanach jest mniejszy syf, więc jakoś tak... źle się tu czuję.
Za dwie godziny mam IC do Gdańska. Nie wiem co ze sobą zrobić, chyba skoczę do jakiegoś baru, jeśli tutaj są w ogóle takowe otwarte o tej porze.
Za sześć godzin będę już w Gdyni, w domu... Ale miło. Szkoda, że to tylko na pieć dni...
21:57, grooby_cs
Link Dodaj komentarz »
piątek, 09 lutego 2007
Jutro ostatni mecz i mamy tydzień wolnego. Z radością patrzę na bilet do Polski, znajomi też mają wolne, więc pewnie biba pięciodniowa w programie.

Z nią się nie zobaczę. Nie mogę, nie wytrzymam.

I podobno w końcu zima w Polsce? W Miami całe szczęście nie ma i to jest chyba tutaj najlepsze.
20:57, grooby_cs
Link Komentarze (1) »
niedziela, 07 stycznia 2007
Pare minut po 21., w telewizji leci amerykański szmelc. Gubernator Schwarzeneger próbuje mi udowodnić, że z kamienia jest nawet jego serce. Ale nie wierzę, każdego coś tam czasem łupie i między odłamkami nagle zaczyna kiełkować ziarno.
Serce mam jak dąb. Roztraskane, ale działa. Jeśli działa, to żyję, zarabiam, trochę cierpię.
Dzisiaj sobie pozwolę na wypad do miasta. Może Miami nie jest tak piękne jak Nowy Jork, ale na pewno ktoś tu żyje nocą.
Święta i Sylwester zapamiętam na zawsze.

No, i będąc w Polsce zainstalowałem sobie polskiego Windowsa. Jak miło mieć coś "swojego" na obczyźnie. Ale nie tęskni mi się do Europy... Tęskni mi się tylko do niej.
03:13, grooby_cs
Link Komentarze (1) »
wtorek, 26 grudnia 2006
Siedzimy na Gadu-Gadu od trzech godzin, rozmowa klei się jak nigdy... Jest miło.
Czuję się jakbym złapał Pana Boga za nogi i raczej nie chodzi o tę rozmowę. Chodzi o moje życie.
Chodzi o to, że w końcu wiem, na czym stoję, że dobrze zarabiam, mam niezłe mieszkanie i nie muszę się martwić o jutro. Żyję pełnią, po prostu, w maju wyprowadzka i już się nią cieszę. A stan mojego serca jest jaki jest.
Bo przecież nie można mieć wszystkiego.

Polska Polska Polska... Szkoda, że w piątek znów wylot do Stanów. Ale 31 grudnia w NY, nie mam na co narzekać ;)
02:47, grooby_cs
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 17 grudnia 2006
Zmienilem decyzje, jednak wracam do Polski na Swieta. Tylko na Swieta, sylwester planowo w NY.
Od maja pewnie Miasto Aniolow... Jesli sie uda. Chociaz najchetniej to bym wrocil do Polski.
A milosc mego zycia ma przyjaciela 14 lat starszego od siebie.
I kolejna sobota mija pod znakiem tesknoty i niestrawnego amerykanskiego piwa.
02:03, grooby_cs
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4